Dokąd odeszły Muminki?

0
461

Krystyna Rybicka, Dokąd odeszły Muminki?, [w:] „Ryms” nr 24, jesień 2014, s. 16-18.

Muminki należą do rodziny trolli; ich wspólni przodkowie przywędrowali dawno temu z mrocznej północny. O wyglądzie i obyczajach trolli można się wiele dowiedzieć na przykład dzięki ilustracjom Johna Bauera, szwedzkiego secesyjnego ilustratora i malarza. Muminki zawładnęły wyobraźnią Tove Jansson, fińskiej malarki, pisarki i ilustratorki, tak mocno, że napisała o nich książki, zilustrowała je i pokazała Muminki światu. Ale już nieco innemu niż świat trolli, stechnicyzowanemu, rozpędzonemu. Narodziły się w ponurym, okrutnym czasie II wojny światowej. W zamian za powołanie ich do istnienia Muminki poprowadziły Tove Jansson przez życie z obietnicą dotarcia do zacisznej Doliny Muminków. A droga pełna była niewiarygodnych wyzwań, wypraw, przygód i katastrof, które zdarzają się każdemu; Muminkom i ludziom również. Należy tylko wyruszyć w podróż, mieć wielkie serce i wszystko będzie dobrze.

Okres prenatalny Muminki przechodziły pod koniec rewolucji przemysłowej, kiedy jeszcze żywe były poglądy Johna Ruskina o etycznym przesłaniu sztuki, powrocie do organicznych inspiracji, o tworzeniu sztuki w duchu warsztatów cechowych. Wychowały się w domu z piecem kaflowym (niezbędnym do bezpiecznego funkcjonowania Muminków). W domu, w którym uprawianie sztuki dla wszystkich jego mieszkańców było sposobem na życie. Z pewnością rozmawiano o dalekiej Japonii ze świętą górą Fudżi, o drzeworytach Katsushika Hokusai, znano brytyjski ruch Arts & Crafts i malarstwo prerafaelitów. Tove Jansson wprowadziła w życie przesłanie syntezy sztuk i opisała ukochane miejsca w sposób malarski, barwami i lekkimi pociągnięciami pędzla. Same ilustracje zaś, do większości książek, wykonała w graficznej czerni i bieli, pozwalając czytelnikowi na własną wyprawę, na samodzielne nanoszenie wspomnień, skojarzeń, które zawsze mają barwę, zapach, muzykę momentu czytania, poznawania książki.

Czas wczesnego rozwoju, dzieciństwa Muminków, przypadł na okres młodzieńczej twórczości Tove Jansson, kiedy to wykonała około 500 rysunków satyrycznych dla politycznego, szwedzkojęzycznego czasopisma „Garm”. Były wśród tych rysunków karykatury Hitlera i Stalina, którzy wyszarpywali sobie jej ojczystą Finlandię. Tam i w innych czasopismach, z którymi wówczas współpracowała, w 1943 roku pojawił się Niuchacz, komentator politycznego absurdu – „niezależne, zadziorne stworzonko, z wąskim noskiem, spiczastymi uszkami i długim jak sznurek ogonkiem”. Z czasem podrósł, nabrał kształtów i przybrał imię Muminek. Razem z rodzicami i przyjaciółmi wyemigrował jednak z bezwzględnego świata „ludzi dorosłych” do głęboko ukrytej w marzeniach i wyobraźni Krainy Muminków, opisanej w dziewięciu tomach od Małych trolli i dużej powodzi” do „Doliny Muminków w listopadzie”.

Książki te zostały zilustrowane przez autorkę dzięki wykorzystaniu kilku technik. W dwóch pierwszych tomikach zastosowała malarskie lawowanie, podkreślające szarościami atmosferę zagrożenia. Później zrezygnowała z szarości, by skupić się na graficznym i rysunkowym kontraście czerni i bieli. W „Pamiętnikach Tatusia Muminka” i „Zimie Muminków” zastosowała technikę scraperboard, podobną do grafiki, polegającą na wydrapywaniu motywu z ciemnej papierowej podkładki. Najczęściej jednak rysowała tuszem i ołówkiem, wkomponowując obraz w tekst. Sprawiała, że się przenikały. Nawiązywała tym do graficznej konwencji angielskich artystów: Ernesta Howarda Sheparda czy Johna Tenniela. Niewielkie ilustracje, dokładnie oglądane podczas czytania, pozostają w pamięci odbiorcy na podobieństwo starych fotografii: na takich fotografiach z trudem wprawdzie rozpoznajemy znajome rysy twarzy bliskich nam osób, ale uruchamiają one lawinę wspomnień i przenoszą nasze myśli do innego wymiaru.

Tove Jansson zorganizowała swoim bohaterom przestrzeń do życia w kilku miejscach: w książce, w komiksie, trochę na deskach teatru (m.in. w 1949 roku w reżyserii Viviki Bandler przygotowano spektakl „Muminek i kometa” w Svenska Teatern w Helsinkach; w 1958 wystawiono sztukę „Troll i kulisserna” w Lilla Teatern w Helsinkach; Ilkka Kuusisto wystawił nawet operę „Mumminoppera” w Operze Narodowej, również w Helsinkach, w 1974 roku), Muminki pojawiły się w wielu filmach.

W Polsce za sprawą Wydawnictwa EneDueRabe zostały niedawno wznowione trzy książki obrazkowe Tove Jansson. Problem przestrzeni, we wszystkich rozwiązany przez autorkę po mistrzowsku, w każdej z nich potraktowany został inaczej: w sposób teatralny, graficzny i malarski. Wspólny pozostał bliski plan akcji. Książki pozwalają do woli cieszyć się bezpośrednim kontaktem z krainą Muminków i ich przyjaciółmi. Oto krótkie, wierszowane teksty: kaligraficzny głos narratora umieszczony został w białym okienku albo wkomponowany w układ ilustracji, biegnie także, niezależny, jednolicie drukowany, w dolnej części kartki, pod kolejnymi obrazami.

Pierwsza z nich, „Książka o Mimbli, Muminku i Małej Mi – co było potem?”, z 1951 roku, nawiązuje, jeśli chodzi o pomysł plastyczny, do spektaklu teatralnego. Zasiadamy w loży teatralnej, z góry patrzymy na scenę, a wzrok biegnie od lewej karty ku wyciętej ażurowej kulisie, zapowiadającej kolejne przygody. Scena rozbłyska wszystkimi światłami, bohaterowie zaś płynnie przenikają w kolejne odsłony.

W drugiej z nich, lirycznej książce „Kto pocieszy Maciupka?”, z roku 1960, obraz budowany za pomocą płaskich, graficznych plam barwnych kształtuje przestrzeń zgodnie z japońską perspektywą kulisową. Każdy element jest pierwszoplanowy, ale może być przesłonięty fragmentem jakiegoś atrybutu. Nawet błękit nieba i szarości nasączone żółcieniami – nie chcą odejść w głąb. Kaligraficzny tekst, większy, odważniej wchodzi na rozkładówki, na których zakomponowane obrazy nadają akcji rytm i kierują wzrok czytelnika ku kolejnej stronie. W pierwszej książce oglądaliśmy spektakl teatralny. W drugiej otwarta kompozycja ilustracji pozwala wprost wejść w bajkową przestrzeń. Z pewnością czytelnicy już spróbowali, rzeczywiście się udaje.

Trzecia z nich, „Niebezpieczna podróż”, książka z 1977 roku, to zaproszenie do intymnego świata Tove Jansson. Do przestrzeni malarstwa, w której najbardziej pragnęła pozostać: „co tu widzę, takie bardzo ciekawe, dzieje się dzięki mnie, ode mnie zależy!”. Groźny świat, śmierć, przemoc, depresja przeniesione na obraz – już nie są takie okrutne. Zapraszając bajkowe stworzenia do głęboko ukrytego własnego wnętrza, okazała im Jansson największe zaufanie.

Muminki, „umocowane” pomiędzy przesłaniem Biblii, Zmierzchem Zachodu Oswalda Spenglera, filozoficzną koncepcją intuicji Henri Bergsona, w latach pięćdziesiątych XX wieku wyruszyły na spotkanie ze sztuką popularną. Przez 20 lat za sprawą Charlesa Suttona i czasopisma „ Evening News” opowiadały w krótkich odcinkach prawdziwe i wymyślone historie ze swojego życia, żeby zaspokoić potrzeby czytelników w każdym wieku. Powstało razem około 50 opowieści narysowanych i spisanych przez Tove Jansson i jej brata Larsa Janssona. Muminki weszły w świat komercji. Marketingowa machina zaczęła się kręcić w zawrotnym tempie. Muminki udawały łakocie z marcepanu, ceramiczne posążki, pluszowe zabawki, brały udział w pokazach mody dziecięcej, wypełniały ornamenty na tapecie, dekorowały zastawy stołowe, kubki, siadały na męskich krawatach. Osiągnęły, mogłoby się wydawać, światowy sukces. Cena popularności była jednak wysoka. Łagodne istoty, mimo wyjątkowej pogody ducha, dodatkowo chronione dzięki warstwie aksamitnego futerka i krągłościom, zaczęły gubić się w bezwzględnym świecie człowieka. Te prawdziwe Muminki zniknęły. Odeszły.

Czasem jednak wiadomo, że są gdzieś w pobliżu. Wtedy drzemiący pies merda niespodziewanie ogonem, kredens dziwnie skrzypi, prąd elektryczny w lampce wstydzi się, że tak łatwo zapanował nad naszą codziennością. W takich chwilach lepiej się za bardzo nie wiercić, bo można je spłoszyć. Dobrze jest wtedy otworzyć ulubioną książkę i choć przez chwilę…

***

Tekst powstał na podstawie książki Boel Westin „Tove Jansson. Mama Muminków”, wydanej przez Marginesy w 2012 roku, trzech książek obrazkowych: „Książka o Mimbli, Muminku i Małej Mi – co było potem?”, „Kto pocieszy Maciupka?” i „Niebezpieczna podróż” (Wydawnictwo EneDueRabe, lata 2011–2013) – oraz na podstawie przeczytanych jeszcze raz dziewięciu tomów historii Muminków, wznawianych w wielu nakładach przez Naszą Księgarnię.

Krystyna Rybicka – historyczka sztuki, wykładowczyni w Lubelskiej Szkole Sztuki i Projektowania, doktorantka KUL, prowadzi Ośrodek Książki Obrazkowej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie (OKO).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj