Jak Wam się podoba (2)

0
259

„Jak Wam się podoba” to nie tylko tytuł sztuki ojca literatury, ale też nazwa niewielkiej księgarni, w której unosi się duch literatury angielskiej i w której Księgarki mają w sercach specjalne miejsce dla książek dla dzieci.

Okrzyki zachwytu rozbrzmiewają wraz z każdą dostawą, w której znajdują się książki dla najmłodszych czytelników (wszak nie tylko oni się nimi interesują). Zanim polscy czytelnicy będą mogli cieszyć się przekładami i rodzimymi wydaniami, Księgarki zachęcają do śledzenia światowego rynku wydawniczego książek dla dzieci na półkach księgarni oraz dzielenia się zachwytem i entuzjazmem.

Pytanie: „jak Wam się podoba” nie powinno zostawać bez odpowiedzi.

W drugiej części gościnnego cyklu Księgarek, czyli Uli Jankowskiej i Misi Turowicz, przeczytacie o książkach „About two squares” i „The Bear and the Wildcat”.

„About two squares”, El Lissitzky, Tate publishing

Historia dwóch kwadratów El Lissitzkiego to kamień milowy w ilustracji, w koncepcji picturebooków, w myśleniu o książce jako doświadczeniu.

Dzieło zostało wydane po raz pierwszy w 1922 roku. Zaczyna się odezwą, prostą i kluczową, jak to często z prostymi odezwami bywa – nie czytaj, tylko rób. Graficzna instrukcja postępowania z tekstem jest zapowiedzią szalonej przygody, która czeka nas na sześciu planszach. Widzimy więc bohaterów, dwa kwadraty: jeden czarny, drugi czerwony, wpisane w kolejny kwadrat, dynamiczne krzywe i proste układają się w podpis „to są dwa kwadraty”. Widzimy je w kosmosie, gdy zbliżają się do Ziemi, i widzimy je w zderzeniu z naszą planetą. Mówiąc wprost: przygody kwadratów to wydarzenia składające się z kątów prostych, płaszczyzn białych i czarnych oraz takich pomiędzy oraz z czerwieni, a także z nieustającej podróży przez przestworza, na Ziemię i z Ziemi znów w kosmiczną dal. Nie ma tu poważnej próby odtworzenia trójwymiarowości, dwuwymiarowość potraktowana zaś zostaje jako metafora. Historie kwadratów to maksymalne uproszczenie formy i zachęta, by bawić się takimi malarskimi atomami, jak nazywał je Kazimierz Malewicz. Lissitzky tworzy przestrzeń umowną, kosmiczną, po której własnoręcznie wycięte dwa kwadraty mogą podróżować jeszcze inaczej i mieć jeszcze inne przygody. To, co mamy tutaj przed oczami, to jakby kadry z przykładowego filmu tej historii, a wersji alternatywnych jest nieskończenie wiele. Powtórzmy to: nie czytaj, tylko działaj.

Z historii sztuki wiemy: suprematyzm czerpał z kubizmu, awangardowej poezji futurystycznej i językoznawczego założenia, że słowo i obiekt są ze sobą związane tak cienką nicią, iż z łatwością może je przeciąć bystre spojrzenie. Na tym suprematyści upatrywali podstawę do abstrakcjonizmu w tak radykalnej postaci. Suprematyzm to założenie ideologiczne, którego punkt ciężkości leży w doświadczeniu czystych form graficznych oraz w budowaniu nowych asocjacji i doświadczeń. Powoduje to, że u Lissitzkiego architektura splata się z grafiką i na wspólnej przestrzeni dokonują absurdalnych fikołków pozbywając się wszystkiego co zbędne, wygłupiając się i dążąc jednocześnie do maksymalnej prostoty, w której żaden kwadrat nie będzie już dziełem sztuki, tylko malarskim atomem.

Dla mnie historia o dwóch kwadratach w sześciu odsłonach jest poruszającą historią o ciągłej zmianie, a wznowiona teraz przez wydawnictwo Tate książka jest absolutnie zachwycającym obiektem – otwarta oprawa, powiększony format, piękny odcień bieli, dużo światła i stopka redaktorska, która jest niemal poezją. Ach, dziś już nie ma takich stopek!

„The Bear and the Wildcat”, Kazumi Yumoto & Komako Sakai, Gecko Press, 2011

Wcześniej czy później, wszystko co żywe umiera. Przekonuje się o tym niedźwiadek – bohater japońskiej książki dla dzieci. Od jego łez zaczyna się opowieść. Pewnego dnia wszystko się zmienia, choć nic wcześniej tego nie zapowiadało, a jeszcze wczoraj przyjaciele byli razem. Teraz miś układa martwego ptaszka w małym pudełku wyściełanym płatkami kwiatów i zaczyna nosić skrzyneczkę zawsze przy sobie. Leśne stworzenia chcą wiedzieć, co jest w środku. Chociaż ptaszek wygląda, jakby właśnie zasnął, a jego czarny dzióbek wciąż lśni jak onyks – inne zwierzęta radzą misiowi pogodzić się ze stratą, iść dalej („It may be hard, but you’ve got to forget about him”). Jednak dla niego czas zatrzymał się na wczoraj, tym wczoraj, kiedy razem jedli śniadanie z niepodważalną pewnością, że jutro będzie tak samo.

Niedźwiedź ze złamanym sercem, niezrozumiany i bezbronny jak małe stworzonko, zamyka się w swoim domku, aby w samotności przeżywać trudną do zaakceptowania stratę. Każdy z nas doświadczy w swoim życiu tego uczucia oddzielenia od kogoś bliskiego, gdy smutek wypełnia wszystkie zakamarki myśli. Na ten moment głębokiej depresji karty książki zalewa czerń, z której ledwie wyłania się postać niedźwiadka („Day and night, he sat in the dark, shut up in his room”).

Współobecność słowa i obrazu jest tutaj bardzo wyraźna, także wtedy, gdy miś po okresie tęsknoty i smutku odkrywa, że słońce na zewnątrz nadal świeci jasno, a chmury jakby nigdy nic płyną po niebie. Zaczyna wspominać szczęśliwe chwile, które dzielił ze swoim przyjacielem, a wtedy w czarno-białe rysunki wkradają się różowe akcenty. W odzyskaniu spokoju pomaga niedźwiadkowi niespodziewane spotkanie z kotem – muzykantem. Wydaje się, że on także kogoś stracił, chociaż nie mówi o tym ani słowa. Melodia, którą dedykuje przyjaciołom, ostatecznie przełamuje stagnację i rozpacz niedźwiadka („I won’t be sad anymore”). Wreszcie nadchodzi moment pożegnania i miś jest gotowy rozstać się ze swoją skrzyneczką.

Książka „The Bear and the Wildcat” w sposób łagodny i czuły dotyka tematu śmierci, tęsknoty i żałoby. Kazumi Yumoto (tekst) i Komako Sakai (ilustracje) nie boją się mówić o odchodzeniu oraz smutku i bólu mu towarzyszącym. Nie warto z nimi walczyć – są częścią powracania do siebie. Widzimy na przykładzie niedźwiadka, jak świat staje się na powrót barwny i przyjazny. To bardzo piękna opowieść o radości bycia razem i o pożegnaniu – dla czytelników w każdym wieku.

Ula Jankowska – absolwentka filologii polskiej na UW. Od wielu lat księgarka, czasem księgarka-freelancerka. Ciepłymi uczuciami darzy czeską Pragę. Opiekunka Luby, suczki przypominającej liska.

Misia Turowicz – ur. w 1990 roku na pograniczu polsko-litewskim. Z wykształcenia historyczka sztuki, z zawodu księgarka, z zamiłowania bibliofilka.

https://pl-pl.facebook.com/jakwamsiepodoba.sklepzksiazkami/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj