Poppintrokowie

0
240

„Poppintrokowie”
Joanna Olech
ilustr. Anna Wielbut
Wydawnictwo Literatura, 2016

Joanny Olech chyba nie trzeba już nikomu przedstawiać. Autorka, ilustratorka, krytyczka literacka, współpracuje z największymi czasopismami, prowadzi także spotkania i warsztaty dla dzieci… Przede wszystkim także doskonała obserwatorka codzienności i wnikliwa słuchaczka „nowoczesnej” mowy polskiej. W jej opowiadaniach i powieściach to przede wszystkim wartki, plastyczny język jest nośnikiem fabuły. Dowcip, satyra, nierzadko ironia towarzyszą bohaterom, a ci z kolei charakteryzują się współczesnymi problemami. Jednym słowem – książki Joanny Olech są na czasie.

Czy pojawią się w nich smoki, czy zjawy z przeszłości, czy diabły – to się zawsze dobrze czyta i słucha (jeśli sięgniemy po audiobook). Nie zawiodłam się więc na kolejnym zbiorze opowiadań pt. „Poppintrokowie. Opowiadania z magią i dreszczykiem”. Za twardą czerwono-czarno-białą oprawą z parasolem w centrum kryje się sześć odmiennych historii. Dziadek – magik, harcerze sprzed kilku dekad, ukazująca przeszłość bombka choinkowa, mucha z kosmosu – to tylko niektóre wątki, a już zaczyna się robić interesująco… Jak głosi tytuł – magia przeplata się tu ze strachem i chwilami włos jeży się na głowie.

Co ciekawe, owa aura tajemniczości często jest pretekstem do rozwiązania całkiem realnych i poważnych problemów. Powtarzającym się motywem są klasowe cwaniaczki, które znajdują upodobanie w znęcaniu się nad słabszymi kolegami i koleżankami. Za pozornie ładnymi buziami kryją się dość paskudne charaktery. Skąd my to znamy… Niestety, jest to temat stary jak świat i wciąż aktualny. Obce moce pomagają się z takimi rozprawić i utrzeć im nosa raz na zawsze.

Szczególne wrażenie wywarło na mnie opowiadanie pt. „Mucha”. Mucha – robot z innej planety ma do spełnienia misję na Ziemi, jednak nieoczekiwanie jej plany psuje nierzucająca się w oczy nastolatka. To „zbyt bliskie” spotkanie obu postaci odmieni życie obydwu i pociągnie fabułę, która zaskakuje innowacyjnością oraz przede wszystkim błyskotliwymi dialogami.

Podsumowując, zbiór opowiadań sprawia wiele frajdy. Książkę czyta się szybko i z wypiekami na twarzy. Odrobina strachu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a nie od dziś wiadomo, że jest to całkiem pożądana emocja u młodych czytelników. Lekturę uatrakcyjniają ilustracje Anny Wielbut. Jak w tekście – trochę w nich śmiechu, trochę strachu – więc idealnie wpasowują się w słowo.

Gorąco polecam!

Agata Hołubowska

Informacja wydawcy:

Zbiór opowiadań skutecznie obrzydzający nocne spacerki po cmentarzu i wyśmiewanie się z niby to bezbronnych staruszków. Po jego przeczytaniu będziesz się BAŁ przejrzeć w zwykłej bombce czy zamachnąć się na brzęczącą muchę! A nuż w ten sposób uruchomisz machinę magicznych wydarzeń, tak jak bohaterowie tej książki.

Nie czytaj, jeśli jesteś bojkiem i nie masz co najmniej 9 lat.