Wielkie eksperymenty dla małych ludzi

0
328

„Wielkie eksperymenty dla małych ludzi”
Wojciech Mikołuszko
ilustr. Joanna Rzezak
Wydawnictwo Agora, 2016

Gdyby nie ludzka ciekawość i ambicja, pewnie do dziś chodzilibyśmy po drzewach… Ale że należymy do gatunku Homo sapiens sapiens, toteż nie dane jest nam bezczynnie patrzeć na otaczające nas zjawiska. Myślenie to podstawa naszej egzystencji, co nie oznacza, że Errare humanum est (Mylić się jest rzeczą ludzką) nie ma racji bytu.

Za dowód niech posłuży najnowsza książka Wojciecha Mikołuszki – dziennikarza naukowego i specjalisty od odpowiadania na trudne pytania dzieci – pod tytułem „Wielkie eksperymenty dla małych ludzi”. Rozwinęłabym jednak tytuł dzieła: „Wielkie i mniejsze eksperymenty dla małych i większych ludzi”, bo po pierwsze, rzeczone działania nie zawsze prowadziły do trafnych wniosków (które musieli weryfikować następcy), a po drugie, niejeden dorosły co nieco się z niego dowie i w towarzystwie będzie mógł błysnąć wiedzą. Zresztą, gdyby tego uczono w szkole… o ileż przyjemniejsza byłaby nauka!

Autor w obszernym tomie zebrał 20 eksperymentów, które odmieniły los nauki – czy to w dziedzinie chemii, fizyki, matematyki, biologii czy medycyny. Wszystko zaczyna się w III wieku przed naszą erą, a kończy w XXI wieku, a to zaledwie przecież mały wycinek dokonań ludzkości z tego okresu. Niektóre wnioski i teorie zostały dowiedzione przez przypadek, do innych prowadziło wiele lat badań. Jest i taki eksperyment, nad którym pracowało 6000 naukowców!

Co ciekawe, Wojciech Mikołuszko nie przedstawia tylko samej teorii (zresztą takie książki dzieci znają aż za dobrze), ale prezentuje eksperymentatorów w zabawny sposób, często zdradzając „smaczki” z ich prywatnego życia. Podanie czasu, miejsca, autora badania i opis jego dokonań to także jeszcze nie wszystko, bowiem autor zachęca dzieci do samodzielnego potwierdzania prawdziwości przedstawionych przypadków przy użyciu prostych przedmiotów i substancji obecnych w każdym domu. A zatem mamy tu nieco historii, teorii i praktyki. Wszystko obrazowo opisane przystępnym językiem. Wrzućmy do tego tygla jeszcze bardzo liczne (każda strona!) i humorystyczne ilustracje Joanny Rzezak, a otrzymamy… mieszankę wybuchową. I to taką, jakiej nie powinno zabraknąć w dziecięcej i/lub młodzieżowej biblioteczce. Szczerze polecam!

Agata Hołubowska

***

My, redakcja i nasze dzieci, znamy i cenimy książki Wojciecha Mikołuszko. Zabrzmiało to jak poważna deklaracja, ale prawda jest taka, że chętnie sięgaliśmy m.in. po „Tato, a po co?”, „Tato, a dlaczego?”, by ratować swój autorytet, gdy pociecha zadała nam kłopotliwe pytanie z dziedziny przyrodniczej.

Wojciech Mikołuszko pisze właśnie z myślą o małych ludziach ciekawych świata, zadających mnóstwo czasem zaskakujących pytań, zainteresowanych przyrodą i zachodzącymi w niej procesami. Autor jest przyrodnikiem i dziennikarzem naukowym, a to gwarantuje jakość, kompetencję i rzetelność. Ma do tego lekkie pióro, lubi żartować i często sięga po historyjki wzięte z życia swojej rodziny.

W „Wielkich eksperymentach…” z lektury dwudziestu rozdziałów dowiemy się o niebanalnych eksperymentach wielkich naukowców, których odkrycia miały wpływ na cywilizacyjny rozwój świata. Wojciech Mikołuszko barwnie opisuje doświadczenia Archimedesa, Galileusza, Faradaya, Darwina i innych mniej znanych badaczy. By dojść do wniosków, które stały się regułami lub też by obalić błędne teorie potrzebny jest eksperyment. Jak wyglądały historyczne doświadczenia i laboratoria i jakie były efekty badań – dowiecie się tego z książki. Ale to nie wszystko. Autor zaprasza czytelników do robienia własnych eksperymentów, wszystkie przetestował we własnym domu oraz z udziałem uczniów szkoły Eureka. Jedno jest pewne – będzie ciekawie, będzie zabawnie i kto wie, może Wasze dzieci łykną bakcyla eksperymentowania i odkryją w przyszłości coś dobrego dla świata?

Ewa Skibińska, 25.04.2017

Informacja wydawcy:

Ach, co to była za praca! Dziennikarz naukowy i autor książek dla dzieci Wojciech Mikołuszko, biorąc się za pisanie „Wielkich eksperymentów dla małych ludzi”, nie miał pojęcia, co go czeka.

Nie dość, że aby opisać poczynania wielkich naukowców, musiał się wgryźć w historię nauki od starożytności aż po czasy współczesne – od Archimedesa, przez Galileusza, Newtona i Darwina, po Paula Harrisa, to jeszcze jego dom zamienił się w jedno wielkie laboratorium. W kredensie i lodówce pojawiły się doniczki z kwiatami, na parapecie zamieszkały dżdżownice, w salonie walały się elektromagnesy, a w łazience moczyły się w occie kości i muszle. Kto by pomyślał, że autor, przygotowując książkę, musi skakać ze stołu, puszczać papierowe samoloty i opryskiwać się wodą z węża ogrodowego.

Ale Mikołuszko nie mógł przecież namawiać dzieci do robienia eksperymentów, których sam by nie przetestował! Uff, ciężka jest praca pisarza. Ale jaka ciekawa! A efekt? Zobaczcie sami.

P.S A sceny z życia pomysłowych naukowców i dzielnego Wojciecha Mikołuszki narysowała Joanna Rzezak.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj