Mam na imię Jazz

0
238

„Mam na imię Jazz”
Jessica Herthel, Jazz Jennings
ilustr. Shelagh Mcnicholas
przeł. Anton Ambroziak
Wydawnictwo Krytyki Politycznej

Nie wiem, czy doczekam się czasów, gdy czy­tając TAKIE książki, będę mogła je oceniać wyłącznie pod kątem artystycznym. Nie zasłaniać się ich misyjnością czy przesłaniem. W wypadku Mam na imię Jazz treść nie jest „przezroczysta”. Książka wywoła dyskusję, oburzenie, a nawet może trafić na listę książek zakazanych. Być może tak się stanie. Problem w tym, że Jazz to postać prawdziwa. To wydarzyło się naprawdę. I jeśli zdarzyło się raz, to trzeba założyć, że takich osób jak Jazz jest więcej. Warto zainteresować się ich życiem. Zrozumieć, na czym polega ich świat. Nie wspominając o tym, że przecież niemal każdy chce spotkać w książce bohaterów podobnych do siebie. Okładka Mam na imię Jazz może zmylić, jeśli nie zna się historii Jazz Jennings. Ot, kolejna książka o dziewczynce, która lubi kolor różowy, przebie­rać się za księżniczki i pływać z syrenim ogonem. I wszystko się zgadza, tylko że Jazz urodziła się jako chłopiec. I od drugiego roku życia czuła, że nie jest tym, za kogo inni ją biorą. To opowieść o osobach transpłciowych, o tym, na czym to polega. Opo­wiedziana w prosty sposób, a nawet zbyt uprosz­czony. To uproszczenie stawia językowe pułapki, na które zwrócą uwagę czytelnicy bardziej osa­dzeni w temacie transpłciowości. Bo jak dzieciom mówić o tożsamości płciowej? Czy zwrot „ubranie chłopięce” pozbawione określenia „kulturowo uznane za chłopięce” nie zagmatwa obrazu? Ktoś spyta, po co dzieciom mówić o transpłciowości? A dlaczego nie? Dzieci więcej rozumieją, niż nam się wydaje. Wierzę, że również polskie dzieci polubią historię Jazz, jednej z najmłodszych zna­nych osób transpłciowych. Może dlatego, że ma wspierających rodziców, którzy zaakceptowali jej wybór? Ma szczęście, prawda? Jednak Mam na imię Jazz, choć zilustrowana w słodkich kolorach, nie lukruje: Jazz musiała znosić wyzwiska, ignorowa­nie. Wie, że jest inna, ale dla niej to znaczy „wyjąt­kowa”. Czerpie z tego siłę. Bardzo wzmacniający przekaz, nie tylko dla osób transpłciowych.

Tatiana Audycka-Szatrawska, recenzja ukazała się w 35 nr. kwartalnika „Ryms”

Informacja wydawcy:

Historia transpłciowego dziecka oparta na prawdziwym doświadczeniu Jazz Jennings, rzeczniczki transdzieciaków na całym świecie.

Od drugiego roku życia Jazz wiedziała, że ma mózg dziewczynki w chłopięcym ciele. Uwielbiała kolor różowy, kostiumy syrenek i źle się czuła w ubraniach dla chłopców. To niepokoiło jej rodzinę, dopóki rodzice nie zabrali dziecka do lekarza. Wytłumaczył im, że Jazz jest osobą transpłciową i taka się urodziła. Historia Jazz, oparta na jej prawdziwym doświadczeniu, jest opowiedziana w jasny i prosty sposób, co docenią zarówno dzieci, jak i ich rodzice oraz nauczyciele.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj