Moja siostra mieszka na kominku

0
215

„Moja siostra mieszka na kominku”
Annabel Pitcher
przeł. Donata Olejnik
Papierowy Księżyc, 2016

Ros, siostra dziesięcioletniego Jamesa, naprawdę mieszka na kominku: w złotej urnie, w której kryją się jej prochy. Zanim zginęła w zamachu bombowym, jej rodzinie niczego do szczęścia nie brakowało. W tej jednej chwili poukładane życie runęło jak domek z kart. Dramat, który dotknął rodzinę, stał się przyczyną jej rozpadu. Rodzice obwiniają się wzajemnie o śmierć córki i w końcu się rozstają. Mama odchodzi z nowym mężczyzną, a James i jego druga siostra Jas razem z tatą przenoszą się z Londynu do Lake District.

Wkrótce jest jeszcze gorzej: matka przestaje interesować się dziećmi, ojciec zagłusza ból alkoholem i tylko James z siostrą wydają się w całym tym nieszczęściu w miarę normalni. Na domiar złego chłopiec jest nieakceptowany w nowej szkole. Niebawem poznaje Sunyę, muzułmankę, tak jak on zepchniętą na klasowy margines. Powoli rodzi się między nimi przyjaźń. Niełatwa, bo wyśmiewana i pogardzana.

Opowieść jest tym bardziej wstrząsająca, że przeżywamy ją razem z małym Jamesem, bo to on jest narratorem. Świat widziany z dziecięcej perspektywy jest jednocześnie kolorowy i okrutny. James bywa boleśnie szczery jak tylko dzieci potrafią, czym nie raz doprowadza do szału dorosłych, a jego osądy są nad wyraz trafne. On sam czasami mówi jak dorosły, innym razem jest po prostu zagubionym osamotnionym dzieckiem, które próbuje sobie poradzić z przytłaczającym ogromem problemów. Problemów, których rozwiązywaniem powinni zająć się raczej dorośli, a nie dzieci.

Autorka wnikliwie przygląda się tym dorosłym. Chciałoby się powiedzieć, że są nieporadni jak dzieci, ale to właśnie one lepiej sobie radzą. Bo jak twierdzi James to, że rodzice są dorośli nie znaczy, że zawsze mają rację. A kłamstwa dorosłych zostają przez dzieci bardzo szybko rozszyfrowane. To raczej rodzice mają problem z pogodzeniem się ze stratą, akceptacją przeszłości, której i tak nie da się zmienić. Wydaje się, że między dziećmi i dorosłymi rozciąga się przepaść, nie mogą się porozumieć. Każdy ma swoją, odmienną wizję radzenia sobie z żałobą.

W opowieści jak w tyglu aż kipi od różnych, skrajnych często, emocji. Porażająca i przytłaczająca jest w niej samotność, dojmujący ból po stracie, niezrozumienie i odrzucenie. Z cierpieniem każdy musi sobie radzić sam. Trudno w takich warunkach o normalne dzieciństwo i radosną młodość. Wzruszające są chwile czułości między rodzeństwem. Czasem szorstkiej, ale niepozbawionej miłości i troski. Rozczulające jest uczucie, rodzące się między Jamesem a Sunyą, dwojgiem dzieci, które mimo niesprzyjających okoliczności próbują sobie stworzyć normalne dzieciństwo.

Niewątpliwym atutem tej prozy jest humor. Mały James swoim prostolinijnym rozumowaniem i celnymi spostrzeżeniami potrafi rozładować nieznośne napięcie. Ten zabieg wydaje się karkołomny przy tak trudnej tematyce, ale się sprawdza. Można o sprawach niełatwych mówić bez używania górnolotnych słów, zbędnej egzaltacji i nadmiernego patosu. Często będzie to śmiech przez łzy. A potem zdarzy się coś, co sprawi, że James inaczej spojrzy na ojca, wpłynie też na relacje w rodzinie. To będzie mały, ale istotny krok naprzód. Bo książka, choć opowiada o tragicznym zdarzeniu, daje nadzieję. Że może nie zawsze wszystko będzie układać się po naszej myśli, ale po burzy wyjdzie słońce. A jeśli nie słońce, to chociaż mały promyk.

Trauma i samotność to nie jedyne tematy, na których skupia się Pitcher. W jej powieści jest mowa o przybierającej na sile ksenofobii. Kozłem ofiarnym stają się muzułmanie. Kolejny problem to przemoc: w szkole, w rodzinie, wśród rówieśników. Sporo, jak na jedną książkę. Ale świetnie napisaną, z wiarygodnymi bohaterami, niewydumanymi przeżyciami. Przekonująca jest zwłaszcza postać Jamesa i jego spojrzenie na świat.

Dużo mądrych wniosków można wysnuć z tej wartościowej i ważnej lektury. Wychodzenie z żałoby i pozbywanie się traumy to mozolny proces, ale przecież nie niemożliwy. Powieść pokazuje, jak ważna jest rodzina. Uczy, że cierpienie jest nieodłącznym elementem życia. Pojawią się bolesne rozczarowania, ale można sobie z nimi poradzić. Zwłaszcza gdy obok stoi ktoś, kto wesprze w trudnych chwilach. To też ważna lekcja tolerancji, nieoceniania innych a priori. Wyjścia poza myślowe schematy, dostrzeżenie i otwarcie się na innych, niezamykanie się we własnym świecie pełnym bólu i żalu.

Słodko-gorzka opowieść małego Jamesa dostarczy niezapomnianych wzruszeń dorosłym czytelnikom, a młodszych oswoi z trudnymi tematami, na przykład śmiercią bliskiej osoby i całą gamą uczuć, jakie się wtedy pojawiają. Zapewne każdy czytelnik skupi uwagę na czym innym, ale jedno jest pewne: „Moja siostra mieszka na kominku” nie pozostawi nikogo obojętnym. To jeden z największych angielskich bestsellerów i jedna z najważniejszych tegorocznych premier wydawnictwa Papierowy Księżyc, obok „Siedmiu minut po północy”. Koniecznie trzeba przeczytać, warto mieć na półce, tak w razie czego…

Magdalena Świtała

****

Informacja wydawcy:

Moja siostra mieszka na kominku to jedna z największych sensacji angielskiej prozy w ostatnich latach. Debiutancka powieść młodej autorki Annabel Pitcher stała się bestsellerem oraz została przetłumaczona na kilkanaście języków.

Książka została nominowana do wielu nagród w kategorii najlepsza powieść roku, m.in. Carnegie Medal, Dylan Thomas Prize, a także zdobyła prestiżową nagrodę Branford Boase Award dla najbardziej spektakularnego debiutu roku.

Od tamtego wydarzenia dziesięcioletni Jamie nie płakał ani razu.

Chłopiec wie, że powinien – przecież Jasmine płakała, i mama, a tacie zdarza się to do dziś. Roger wprawdzie nie uronił ani jednej łzy, ale to w końcu kot, poza tym nie znał Rose aż tak dobrze.

Wszyscy dookoła zapewniali, że czas leczy rany, tylko że to jedno z tych kłamstw powtarzanych przez dorosłych, gdy nie wiedzą, co powiedzieć. Minęło już pięć lat, a jest jeszcze gorzej: tata wciąż pije, mama zniknęła, a Jamie został z pytaniami, na które sam musi sobie odpowiedzieć.

Ta historia to właśnie jego opowieść. To niewyobrażalnie prawdziwa i wzruszająca relacja z wysiłków małego chłopca, próbującego zrozumieć tragedię, która rozbiła jego rodzinę.

Zabawna opowieść. Prawdziwa. Żyjąca własnym życiem na kartach książki. Pełna ciepła, w którym można się wygrzewać i ostrej jak brzytwa szczerości.
Guardian

Pełna ciepła, zabawna opowieść, która jednocześnie podniesie cię na duchu i sprawi, że pęknie ci serce. Boleśnie prawdziwa i pięknie napisana. Pochłonie cię i – mam nadzieję – sprawi, że spojrzysz na świat inaczej.
Cosmopolitan