5 pytań do… czyli goście Rabka Festival 2020 mówią o książkach (6) – prof. Anna Janus-Sitarz

0
74

Rozmowa z Panią Profesor jest możliwa głównie dzięki cierpliwości jej małżonka, który ze spokojem przyjmuje moją prośbę (wolę tak tłumaczyć sobie przyzwalające skinięcie głową niż upatrywać w nim rezygnacji względem kolejnego reprezentanta mediów). Zatem dziękujemy i za tę przygodną lekcję partnerstwa.

Podwieczorek: Fabryka Czekolady Willy’ego Wonki czy małe co nieco w Stumilowym Lesie?

Och… Ja jestem łasuch, absolutnie jedno i drugie (… i daj też chleb, Króliku! Znamy to, znamy, Ł.Ł.). Zdecydowanie. Czytanie książek i wybór lektury zależy od nastroju. To nie jest tak, że się lubi wyłącznie dany gatunek literatury czy danego bohatera, nie. W zależności od potrzeby chwili, od nastroju sięgamy raz po jedno, raz po drugie. Podwieczorki powinny dawać nam taką możliwość kosztowania, degustowania różnych rzeczy. Na przykład błędem szkoły jest to, że nie pozwala lekturowo smakować dzieciom, uczniom wielu gatunków, wielu lektur. Ten repertuar kulinarny, lekturowy jest zbyt ograniczony. Od trzytomowego dzieła na początek lepsze jest kosztowanie, zachęcenie: „acha, to jest coś, co będę sobie smakować dalej”.

Przejażdżka wierzchem: pegaz czy Fuchur?

No pegaz, pegaz… Jednak pegaz. Trochę klasyki i dziedzictwa kulturowego, poza tym te skrzydła. Ja nawet na okładce swojej książki zatytułowanej „Przyjemność i odpowiedzialność w lekturze” zażyczyłam sobie u grafika, aby pojawiły się skrzydła z okładek książek. To książki nas porywają, unoszą, pozwalają podróżować w czasie i przestrzeni.

Przy ognisku: Szeherezada czy Münchhausen?

Hmm… hmm… Może jednak Szeherezada? Chyba tak, ona tak wciąga i buduje taki klimat niezwykłości, ciągłej zmiany z zabarwieniem fantastyki, egzotyki, humoru. Pewno też bym oczywiście zmieniała, najchętniej nie dokonywałabym tak radykalnego wyboru.

Zwiedzanie: Mirmiłowo czy Jurrasic Park?

Hmmmm… (w odróżnieniu od towarzyszących poprzedniemu pytaniu pojedyncze i bardziej przeciągłe, Ł.Ł.) Podróże to wszędzie, więc… Dlaczego nie? Może niekoniecznie akurat Jurrasic Park odpowiada moim potrzebom w moim wieku, natomiast jeżelibym zachęcała młodych czytelników, to zapewne do każdej z tych podróży.

Podróż: za jeden uśmiech czy do wnętrza ziemi?

Ech, wiadomo – „Podróż za jeden uśmiech” czytałam pewnie z 15 razy, powiem więcej, kiedykolwiek pojawia się serial lub film w telewizji, a pojawia się kilka razy w roku, to z wielką przyjemnością oglądamy, bo to jest taki powrót do dzieciństwa. Książki pozwalają nam powracać do przeszłości, poszerzać teraźniejszość o różne wymiary, przestrzenie, zaglądać w przyszłość… „Podróż za jeden uśmiech ma ogromny walor – humor. To jest coś, czego młodzi ludzie pożądają najbardziej i właściwie potrzebne jest w każdym wieku.

Na moje dociekania, związane z przewagą wrażeń dostarczanych przez podróż autostopem nad łączącą się z bardziej oczywistym ryzykiem odkrywczą wyprawą, Pani Profesor z całą łagodnością uzupełnia: „Ja panu odpowiadam w tym momencie, w tym nastroju, natomiast tak jak mówiłam przy pierwszym pytaniu – pewnie pojutrze mogłabym odpowiedzieć inaczej”. Ot i mamy potwierdzenie uniwersaliów względności z ust badacza czytelniczego żywiołu.

oprac. Łukasz Łęcki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj