5 pytań do… czyli goście Rabka Festival 2020 mówią o książkach (8) – Marcin Szczygielski

0
535

Tegoroczną stawkę odpytywanych kończy Pan Marcin – pisarz, który swoje możliwości produkcyjne podczas poprzedzającego naszą rozmowę spotkania z fanami jego twórczości oszacował na jeszcze 60 książek, posługując się w tym celu prostym równaniem: dotychczasowe tempo publikacji (2 tytuły rocznie) x przewidywana ilość pozostałych lat życia (30). No, to w wypadku osiągnięcia postulowanej podczas każdych urodzin granicy 100 lat zostanie jeszcze trochę czasu na pisarską emeryturę, choć takiej pewnie sam autor obrachunku nie planuje. Póki co zgadza się na realizację mojego planu, prostszego i wymagającego mniejszej ilości czasu.

Przejażdżka wierzchem: pegaz czy Fuchur?

Fuchur? A co to Fuchur (po raz kolejny przekonuję się, że imię to nie jest aż tak organicznie związane ze znanym wszystkim jego nosicielem, Ł.Ł.)? Aaa, taki biały! Zdecydowanie Fuchur, zawsze było mi bliżej do psów niż do koni, a ten Fuchur bardzo mi psa przypomina, miałem nawet bardzo podobnego psa.

Zwiedzanie: Mirmiłowo czy Jurrasic Park?

Trudne pytanie, bo i jedno i drugie chętnie bym zwiedził. Ale jednak Park Jurajski. Bardzo chciałbym zobaczyć dinozaura na żywo. Mam nadzieję, że byłby tylko wystarczająco bezpieczny, choć nie każdy, kto go odwiedził, może to powiedzieć.

Ekosystem: w pustyni czy w puszczy?

W puszczy. Nie lubię niezalesionych terenów, źle się czuję w miejscach, gdzie drzewa nie rosną i moment, w którym w Polsce drzewa były wycinane na potęgę uważam za jeden z najbardziej przykrych momentów w moim życiu, dosłownie (echo tych wydarzeń znajdziemy w „Bez piątej klepki”, Ł.Ł.). Doświadczyłem tego bezpośrednio, ponieważ mieszkałem w lesie nad morzem i nagle, kiedy tam przyjechałem po kilkutygodniowej nieobecności, okazało się, że za jednym płotem mam lotnisko, bo wszystko wygolono do samej ziemi, została tylko trawa. Poza tym puszcza jest bardziej tajemnicza i mieszkają tam różne czarodziejskie stwory – jak się ma talent, to się je widzi. A takie pustynne stwory wydają mi się niebezpieczne i zdesperowane (jest to odpowiedź na moją sugestię, że pod piachem pustyni też mogą kryć się fantastyczne zwierzęta, czekające na swojego znalazcę, Ł.Ł.).

Środek lokomocji: Nautilus czy wóz Pana Samochodzika?

Nautilus. Tutaj nie mam żadnych wątpliwości, chociaż zarówno książki Verne’a jak i opowieści o Panu Samochodziku należą do takiego kanonu mojej literatury młodzieżowej, do którego sięgam co jakiś czas, żeby je sobie odświeżyć, nieraz z przykrym rezultatem, bo Verne się niestety bardzo zestarzał. Natomiast kiedy byłem dzieciakiem uwielbiałem te książki. „20000 mil podmorskiej żeglugi” była jedną z tych, które lubiłem najbardziej i ten świat, opisywany przez Verne’a był bardziej fascynujący niż rzeczywisty. Być może nie wiem wszystkiego na temat podmorskiego życia, ale chętnie bym się dowiedział. Nie do końca darzyłem sympatią samego Kapitana Nemo, ale Nautilusem na własną rękę, z odpowiednią instrukcją obsługi chętnie bym się wybrał w rejs.

I tutaj ma miejsce sytuacja bez precedensu w historii przygotowanych przeze mnie pytań – w puli pozostaje jedno nieme, osierocone, okrutnie wykpione przez współczynnik prawdopodobieństwa. Gdy żalę się na jego kondycję Panu Marcinowi, ten sam proponuje wymianę jednego ze wskazanych przez siebie pytań na owo obarczone zerowym wskaźnikiem wyboru. Temu gestowi zawdzięczają Państwo kompletny zestaw tegorocznych pytań i odpowiedź o wiele ciekawszą od udzielonej wcześniej na pytanie dotyczące „Wypoczynku w cieniu” (zainteresowanych informuję zwięźle, w zgodzie z charakterem udzielonej odpowiedzi, że nad Yggdrasil Pan Marcin intuicyjnie przedłożył sąsiedztwo lipy czarnoleskiej, Ł.Ł.). Oto i ona:

Uzupełnienie płynów: herbatka u Szalonego Kapelusznika czy bukłak Asteriksa?

Herbatka u Szalonego Kapelusznika. Uważam że podwieczorek w „Alicji w krainie czarów” to najfajniejszy fragment całej powieści, czytałem go z największą przyjemnością. Wszystkie postaci przy tamtym stole są mi niezwykle bliskie, identyfikuję się bardzo mocno zarówno z Marcowym Zającem jak i z Szalonym Kapelusznikiem. Najmniej z Alicją. No, Suseł też poniekąd, ale to statysta.  Bardzo chętnie bym zobaczył i ten stół, i ten podwieczorek, i poznał wszystkie te postaci. Tak!

oprac. Łukasz Łęcki

Zdjęcie: Marcin Szczygielski / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj