„Jestem leworęczny… i co mi zrobisz?”

0
688

„Jestem leworęczny… i co mi zrobisz?”
Michel Piquemal
ilustr. Jacques Azam
przeł. Joanna Kuhn
Nasza Księgarnia, premiera: 17 czerwca 2020
wiek: 6+

Ile bym dała za taką książkę w zerówce, kiedy nieoceniona pani W. przekonywała mnie, że TO NIE TA RĘKA. Mogłabym przeczytać jej, że owszem, jako jedyna leworęczna w grupie przedszkolnej może jestem w mniejszości, ale „nie tą ręką” na Ziemi posługuje się miliard ludzi. Z książką w ręku wywieść, że skoro do naszego przedszkola uczęszcza również moja leworęczna kuzynka, a nasz wspólny dziadek też był leworęczny, to prawdopodobnie odziedziczyłyśmy tę cechę w naszym rodzinnym klanie (i nie, nie świadczy to o dotknięciu rodziny nadprzyrodzoną niełaską). Że jeśli mimo hałaśliwych a niewprawnych prób przeorientowania pozostałam leworęczna, to mam silną lateralizację. Innymi słowy należy dać mi spokój. Przypomniałam sobie szkolne kłopoty z odwracaniem liter i bok dłoni wiecznie brudny od długopisu. A także to, że raziło mnie słowo „mańkut”, ale z wieloma nowopoznanymi osobami nawiązywałam porozumienie dzięki łączącej nas leworęczności. 

Przepuszczam przez siebie książkę, którą leworęczny Michel Piquemal napisał dla lewo-, praworęcznych i przeorientowanych dzieci. Oprócz wiedzy przekazywanej lekkostrawnymi porcjami, widzę afirmację i ujmującą troskę etyka sprzeciwiającego się dyskretnemu i jawnemu uciskowi. Bo świat, jak pisze Piquemal, skonstruowany jest przez i dla praworęcznych i wciąż nie wykazuje się dostatecznej czujności w trosce o tych pozostałych. Dziś możemy wykpić dualizm, łączący lewą stronę z mrokiem, zepsuciem, szatanem i zdradą. Nie zastanawia spuścizna po wartościowaniu ukryta w języku, te wszystkie „lewizny” przeciwstawiane „prawu”, „branie na lewe sanki” czy „głupi jak but z lewej nogi”. Jednak piętrzące się od dzieciństwa trudności wyrywają leworęcznych z płynnego funkcjonowania w świecie, sprzyjają fobiom szkolnym i towarzyskim. Z tropu wciąż zbija posługiwanie się nożyczkami co tną krzywo, obieraczką raniącą palce, otwieraczem do puszek wbijającym się w rękę czy śrubokrętem, co zawsze nie w tę stronę się kręci. Nie mówiąc już o kierowaniu autem w dorosłości. Było gorzej, pisze Piquemal i wspomina horror – szkołę w XIX wieku…  

Brawa za wieloaspektowość i serdecznie pozytywny ton książki. Za minisłownik i bibliografię dla dorosłych i dzieci. Minus za pewien chaos wizualny: dymki, czcionki, kolorowe ramki. Jacques Azam towarzyszy swoimi brzydkimi rysuneczkami, ale nie narzuca się uwadze czytelnika.        

Na koniec chichot, zerknęłam jeszcze raz na stopkę redakcyjną. Znalazłam na dole dedykację: „Dla mojej pani z zerówki, pani Pech, która pozwoliła mi pisać lewą ręką”.

Alicja Szyguła
https://nieparyz.blogspot.com/

****

Informacja wydawcy:

Każde leworęczne dziecko powinno wiedzieć, że żyje w świecie wymyślonym dla praworęcznych, do którego trzeba się przystosować. Dzięki tej książce zrozumie, na czym polega leworęczność, jak działa „organizacja” jego mózgu i jak sobie poradzić z codziennymi problemami. Dobrze mieć świadomość, że różnica istnieje, ale chodzi o to, by żyć z nią spokojnie. Ta książka pomoże leworęcznym dzieciom odnaleźć się w praworęcznym świecie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj