„I jak tu zasnąć?”, „Na huśtawce”, „Wieloryb w kąpieli”

0
188

„I jak tu zasnąć?”, „Na huśtawce”, „Wieloryb w kąpieli”
Susanne Straßer
przeł. Iwona Mączka
Tako, premiera: 5 października 2020
wiek: 1+
seria: Bim-bam-bom

Wydawnictwo TAKO wypuściło niedawno serię BIM-BAM-BOM – kartonowe książki dla roczniaków plus. Autorką jest Niemka, Susanne Straßer. Opiekunowie rocznych dzieci wiedzą, że „karton” zrobiony z pomysłem to rzecz bezcenna. Przykuwa uwagę, bawi, rozwija, pozwala pracować głowie i palcom. Poza tym, to pierwsza okazja, by kształtować w dziecku zmysł estetyczny, na to nigdy nie jest za wcześnie.
Dostaliśmy zatem „Na huśtawce”, „Wieloryb w kąpieli”, „I jak tu zasnąć”, czyli zabawa, kąpiel, spanie – tematy bliskie rocznemu człowiekowi. Schemat wszystkich trzech książek jest taki, że w centrum kompozycyjnym rozkładówki znajdują się te same elementy (równoważnia, wanna, łóżko/drzwi – zawsze z tej samej perspektywy) i coś, co się na rozkładówce zmienia (bohaterowie, czyli zwierzęta i jedno sympatyczne jasnowłose dziecko).
Streśćmy. Zabawa: słoń stoi na jednym końcu równoważni, po kolei wskakują na nią zwierzęta, mimo że jest ich coraz więcej, nie są w stanie poruszyć huśtawki – impreza się rozkręca, gdy przychodzi dziecko z trąbką i hmmm… dinozaurem. Kąpiel: do pluskającego się w wannie wieloryba przychodzą kolejno zwierzęta i jeden mały człowiek, robi się coraz zabawniej, ale i coraz bardziej niewygodnie. Wieloryb musi interweniować. Spanie: w łóżku wielki tłok, zwierzęta przytulone i bardzo już śpiące, nagle z pokoju pod jakimś pretekstem wychodzi uchatka, krokodyl, pelikan, osioł. Dokąd idą, wymyślając kolejne powody, tak podobne do pretekstów, którymi posługuje się dziecko, by jeszcze w swym łóżeczku nie leżeć?
To są proste, ale już historie. Coś tu się zmienia, sumuje, dąży do puenty. A zatem uwaga nie skupia się wyłącznie na pojedynczym obiekcie, stronie czy rozkładówce, ale wędruje razem z przewracanymi kartami. Oczywiście nie trzeba wcale czytać w jeden sposób! Historyjka – rzecz świetna, ale równie dobrze możemy zawiesić linearne czytaniooglądanie i skakać po książce porównując rozkładówki, albo uprawiać mikrologię i utknąć na konkretnej stronie, śledząc na przykład wyrazy pysków. A po dwóch przeczytanych książkach starsze dziecko może wysnuje regułę na podstawie obserwacji i trzecia książka nie będzie już takim zaskoczeniem? Jest enumeracja, jest zabawa w porównania: duży-mały, ciężki-lekki, jeden-wiele, przybywa-ubywa. Na poziomie emocji i zachowań społecznych mamy zgrabnie przemycone zalety i niedogodności bycia w grupie: razem można więcej, zabawa jest dobra, czujemy się lepiej, ale „razem” oznacza, że trzeba oddać kawałek swojej wygody. Niezaprzeczalnie Straßer „umie w humor” – dziecko w historii za każdym razem pojawia się nieoczekiwanie, a zwierzęcy bohaterowie są wspaniale wyraziści i do polubienia. Dodatkowy walor edukacyjny tekstu to wyrazy dźwiękonaśladowcze. Iwona Mączka niemiecki tekst oddała bardzo prosto i komunikatywnie.
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Straßer to grzeczniejsza siostra Nadii Budde, nie zmienia to faktu, że książki i urocze, i pożyteczne.

Alicja Szyguła

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj