„Wihajster, czyli przewodnik po słowach pożyczonych”

0
668

„Wihajster, czyli przewodnik po słowach pożyczonych”
Michał Rusinek
ilustr. Joanna Rusinek
Znak emotikon, premiera: 07 wrzesień 2020
wiek: 6+

Michał Rusinek jako autor książek dziecięcych od lat namawia nas, byśmy z różnych perspektyw przyglądali się językowi. Uwielbia systematyczność, czyli gromadzenie, porządkowanie, klarowne objaśnianie; lubi językowe gry, błyski i błyskotki. Układa i opatruje objaśnieniami najdziwaczniejsze słowniki i leksykony, jakby nie było obszarów języka zbyt błahych – jak dziecięce przekleństwa i słowa przez dzieci przekręcane – dla skrupulatności badacza. Współpisał podręcznik retoryki dla dzieci. Wydawał zbiory tematycznych wierszy. Wiele pisarskich zamysłów Rusinka podszytych jest erudycją, bo przecież książki rozmawiają ze sobą i przedstawiają nam inne książki lub dzieła kultury. Nawet gdy jesteśmy bardzo młodymi czytelnikami.

„Wihajster czyli przewodnik po słowach pożyczonych”, wydany przez Znak Emotikon jest kolejnym skarbczykiem-leksykonem. Języki przenikają się i wpływają na siebie – mówi dziecięcemu czytelnikowi Rusinek. Słowa, których od zawsze używamy, mogły przybyć do nas z innego języka (mało tego – za pośrednictwem kilku języków!). Pierwotnie mogły brzmieć inaczej, mogły znaczyć co innego niż znaczą obecnie, mogły nawet nie być jednym słowem, jak tytułowy wihajster – „wie heisst er”. Z reguły poprzez zapożyczenia wygląda ku nam historia, co Rusinek zwięźle i ciekawie podkreśla. W ogóle artykuły hasłowe są „zaczepne” – pełne językowych gier, dowcipne, pisane językiem bezpośrednim. Bawi mnie wykorzystanie znaczenia słowa do objaśniania jego pochodzenia: katarem zaraziliśmy się od Rzymian, higieny nauczyliśmy się od Niemców, tramwaj przyjechał do nas z Anglii etc. Słowa uporządkowane są w kilkanaście rozdzialików tematycznych: obszary życia domowego, wieś, miasto, sport itp. Na końcu mamy zbiorek polonizmów – zapożyczeń z języka polskiego.

Książka nie jest więc leksykonem, jakiego używali rodzice: alfabetycznie uporządkowaną monochromatyczną i nudnawą przez to cegłą. O oprawę graficzną zadbała Joanna Rusinek. Jest przyjemna dla oka, ze sporą dozą dowcipu, ale też nieszczególnie oryginalna i bez pazura. Tekst poskładany jest tak, by nie wywoływać skojarzeń z „książką do nauki”: wznosi się i opada, czcionka faluje, gra to nawet z rozmieszczeniem ilustracji w książce, ale trochę zabrakło tu radykalnego działania, które z ciekawej książki zrobiłoby książkę wyjątkową. Niemniej takie właśnie książki są w stanie rozjaśnić dziecku jakiś obszar wiedzy, a może to „Wihajster” obudzi w dziecku leksykografa!  

Alicja Szyguła

****

Informacja wydawcy:

Michał Rusinek na tropie językowych tajemnic!

Słowa bywają nieposłuszne. Trudno je upilnować – mają swoją szemraną przeszłość, przekraczają granice, nawet zmieniają znaczenie! Michał Rusinek, niestrudzony tropiciel tajemnic naszego języka, pokazuje tym razem świat słów zapożyczonych. Odkryjecie sekrety wyrazów, których używamy codziennie, a o których tak mało wiemy!

Co wspólnego ma indyk z Indianami? Czy wiesz, że często na śniadanie zjadasz „złote jabłka”, a na obiad „kwiaty kapusty”? Czy traktory istniały w starożytności i co łączy jaśka z Jasiem?

Bierzcie lupę! Wyruszamy w świat tajemniczych historii słów!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj