Ostatnio dodane

Bolonia otwarta na ilustratorów

Piątek, 3 lutego 2012

Wszystkie koty są szare

Środa, 1 lutego 2012

Moje miejsce jest tutaj...

Piątek, 20 stycznia 2012

Miewam bardzo dziwne sny

Czwartek, 12 stycznia 2012

Dwa księżyce, w tym jeden czerwony

Czwartek, 5 stycznia 2012

 

Ostatnio komentowane

Bolonia otwarta na ilustratorów

Piątek, 3 lutego 2012

Perły w sieci, czyli co można wyłowić, buszując po internecie

Piątek, 9 października 2009

Komiksy, pistolety, Dustin Hoffman tu i tam...

Środa, 7 grudnia 2011

Zaczarowane winyle

Wtorek, 29 listopada 2011

Czy to koniec strofującej dzieci Mary Poppins?

Środa, 14 września 2011

Astrid Lindgren album rodzinny

Piątek, 12 marca 2010

Beata Kęczkowska, Astrid Lindgren album rodzinny, [w:] "Ryms" nr 2, listopad 2007, s. 16-17.

„Dobra książka powinna być jak szczupak. Spiczasty i ostry pysk, potem część jadalna, a na końcu zwinny ogon” – mawiała Astrid Lindgren. Album "Portrety Astrid Lindgren" to król wśród szczupaków.

W marcu 1976 r. Astrid Lindgren, rozsierdzona polityką podatkową socjaldemokratycznego rządu Szwecji, napisała "Baśń o Pomperipossie"". Czarownica Pomperipossa orientuje się, że państwo chce jej odebrać wszystko, co zarobiła. Żebrze więc, by kupić łom i siłą walczyć z absurdalnie wysokim podatkiem. Następnego dnia ówczesny minister finansów Szwecji wymachiwał gazetą z baśnią Astrid. Szydził z pisarki, ona ripostowała. Pół roku później, po 44 latach sprawowania władzy, socjaldemokraci ustąpili. Rząd przegrał z łomem Pomperipossy.

Astrid Lindgren niemal do końca życia pisała artykuły, apele, strofowała ministrów, zabierała głos w obronie dzieci, uchodźców, bibliotek, programu radiowego dla najmłodszych, pokoju, przeciw przemocy. W połowie lat 80. napisała o chorej z miłości krowie i zaangażowała się w obronę zwierząt hodowlanych. W Astrid odezwało się chłopskie dziecko wychowane w gospodarstwie w Smålandii.. To dziecko było w niej przez całe 95 lat życia.

I bawiliśmy się, bawili i bawili…"

"Portrety Astrid Lindgren", wydane przez Naszą Księgarnię w przypadające w tym roku stulecie urodzin pisarki, przypominają album rodzinny, w którym, na szczęście, fotografie z przeszłości ktoś nam skrupulatnie opisał. Widniejące na nich postacie nie są więc anonimowymi przodkami, ale bohaterami anegdot i rodzinnych opowieści.

Powstała fotograficzna saga o Astrid. Piękny, starannie wydany, opasły tom, opowiadający o życiu jednej z najbardziej znanych pisarek tworzących dla dzieci. Jest to dopełnienie wydanej w Polsce w 2000 r. (również nakładem Naszej Księgarni) biografii autorki "Dzieci z Bullerbyn" (Margareta Strömsted, "Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości"). Obie te książki odpowiadają na pytanie: Skąd się wzięła Astrid? Odpowiedź brzmi: Ze szczęśliwego, bezpiecznego dzieciństwa, które zapadło w Astrid i pozwoliło przejść przez niełatwy start w dorosłość i całe dojrzałe życie.

"Portrety…" otwiera opowiadanie „Samuel August ze Sevedstorp i Hanna z Hult” opublikowane w 1972 r., które u schyłku XX wieku wybrane zostało opowieścią stulecia traktującą o miłości.

Samuel i Hanna to rodzice Astrid. Poznali się w 1888 r., gdy po raz pierwszy trzynastoletni Samuel dostrzegł dziewięcioletnią Hannę w szkółce parafialnej. Pobrali się 30 czerwca 1905 r. – „wesołe wesele, chociaż my albo tańczyli, albo się bili” – wspominał po latach ojciec Astrid. Samuel i Hanna przeżyli razem 56 lat. Mieli czworo dzieci, którym zapewnili poczucie bezpieczeństwa i swobodę. „I bawiliśmy się, bawili i bawili, że to aż dziwne, żeśmy nie zabawili się na śmierć. Łaziliśmy jak małpięta po drzewach, i po dachu domu, na strychu skakaliśmy ze stosów desek na siano, tak, że aż jęczało nam w brzuchu (…) pływaliśmy w rzece na długo przedtem, zanim nauczyliśmy się pływać, całkowicie zapominając o nakazie naszej matki, że nie wolno nam «iść dalej niż do pępka». Ale przeżyliśmy wszyscy czworo” – wspominała Astrid.

Dziećmi zajmowała się matka, która przed wyjściem za mąż marzyła o pracy nauczycielki. Pozwalała na zabawy, ale uczyła też wypełniania obowiązków, powtarzając: „Ino rób dalej, ino nie ustawaj”.

Rodzice zrozumieli decyzję córki, która jako osiemnastolatka porzuciła rodzinne strony i nagle wyjechała do Sztokholmu. Była w ciąży, ale zdecydowanie nie chciała się wiązać z ojcem dziecka. Syna, wychowywanego w rodzinie zastępczej, zarabiająca na życie jako sekretarka Astrid, odwiedzała regularnie, by wreszcie odzyskać go i wychowywać samodzielnie. Gdy przyjechała z nim na wakacje do rodziców, ci z radością przyjęli wnuka.

U schyłku życia Astrid wyznała, że nikogo nie kochała, poza swoimi dziećmi. O poślubionym w 1931 r. mężu powiedziała: „Bardzo go lubiłam, ale nigdy nie byłam w nim zakochana”.

Zadebiutowała w wieku 36 lat. Początkowo wydawnictwo Bonnier odrzuciło jej książkę o Pippi, będącą zapisem historyjek, opowiadanych przez Astrid córce, Karin. Niezrażona napisała "Zwierzenia Britt-Mari" i wydała je w oficynie Raben&Sjörgen. Błyskawicznie zyskała ogromne rzesze czytelników. Na jednym ze zdjęć w "Portretach…" pisarka stoi wśród swych książek, wydanych na całym świecie. Niemal na pierwszym planie leży polski przekład "Dzieci z Bullerbyn". Do dziś ukazało się 145 mln egzemplarzy książek Lindgren przełożonych na 91 języków. Początkowo Astrid sama prowadziła spis przekładów – zdjęcie opracowanej przez nią tabelki również znajdziemy na kartach "Portretów…".

Pisarka dostawała dziesiątki listów od czytelników, ale całe życie tworzyła dla siebie samej, tak, żeby to jej się podobało. Jej – kilkudziesięcioletniej, z siateczką zmarszczek, ale wciąż dziewczynce, pokazującej język fotografowi. Na tym słynnym zdjęciu Astrid ma 90 lat.

Początkowo dzielnie znosiła zainteresowanie mediów, posłusznie pozowała do zdjęć: układa kwiaty, czyta gazetę, ceruje pończochy. Albo leży w łóżku, pisząc. Tam bowiem powstawały jej książki, w bloku do stenografii, który zawsze leżał na nocnym stoliku. Wstawała między piątą a szóstą, przyrządzała sobie śniadanie – herbatę i kanapki – chleb z marmoladą pomarańczową i serem pleśniowym, i wracała do łóżka, by pisać aż do lunchu. Na zdjęciu tylko jedno się nie zgadza – Astrid jest w ubraniu. A powinna być w koszuli nocnej.

Zachowało się wiele fotografii Astrid bawiącej się – na huśtawce, wspinającej na drzewa. Ich autorzy wspominali, że do tych zabaw wcale nie musieli jej namawiać, przeciwnie – trudno ją było z tych huśtawek ściągnąć.

Z czasem coraz bardziej męczyło ją zainteresowanie mediów, a w 1966 r. powiedziała: „Ja już nie chcę być popularna, ja nie chcę siedzieć każdego ranka i odpowiadać na pytanie, co miałam na myśli, pisząc "Mio, mój Mio", nie chcę być miła i nie chcę, żeby pisały o mnie tygodniki”.

Mimo to jesienią 1987 czytelnicy „Ekspressen” ogłosili ją „Szwedzką Ciocią Różowej Pantery” – dostała różowe róże, różowego szampana i różowego walkmana. Na zdjęciach Astrid, zachwycona jak dziecko, ogląda odtwarzacz, by za chwilę go uruchomić i słuchać kasety z opowiadaniami Carla Jonasa Love’a. „To jest  wspaniałe. Teraz mogę sobie chodzić po mieście i bumelować” – miała wtedy powiedzieć – choć podobno nie przepadała za technicznymi nowinkami.

Doceniała za to film. Pisała adaptacje swoich książek, bywała na planie. W "Nowych psotach Emila ze Smålandii" pojawia się na ekranie w wielkiej chuście na głowie w czerwone kwiatki. Ujęcie trwa cztery sekundy.

W cień usunęła się przed swoimi 90-tymi urodzinami, nie chciała już udzielać wywiadów. Z bliskimi rozmawiała o umieraniu, o tych, którzy odeszli.

Na jednym z ostatnich zdjęć w albumie widzimy jej lekko zgarbioną postać w pokoju wypełnionym książkami. Stronę dalej Astrid spaceruje po wiosennym, kwitnącym lesie Smålandii w 1986 r. Unosi ostrożnie nogę, wysuwa lekko język, pewnie pomaga jej to w utrzymaniu równowagi. Kroczy niepomna ostrzeżeń matki, by nie „iść dalej niż do pępka”.

« wróć na stronę listy artykułów

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Książki dla dzieci
  • Ryms na Facebook
  • moj dom
  • prywatnik
  • prywatnik
  • Poradniki
  • rzecz o tym, jak paw wpadł w staw - Wilkoń - Wolny-Hamkało
  • ryms laureatem konkursu papierowy ekran
  • O małym krecie - Wolf Erlbruch
  • psie życie
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Lądowanie rinowirusów - przeziębienie. Wojciech Feleszko
  • Cyferki