Monika Graban-Pomirska, O wilkołaku, dziewczynce i staruszce. Ciało i pożądanie w pewnej powieści dla młodzieży, [w:] "Ryms" nr 9, wiosna 2010, s. 8-9.
Dojrzewanie, dorastanie – głupi, cielęcy wiek, okres burzy i naporu, zawirowań emocjonalnych powodowanych, jak głosi medycyna, przez wzrost poziomu hormonów. Bardziej metaforycznie zwany przekraczaniem Rubikonu, inicjacją w dorosłe życie. Wszyscy mają z tym kłopot: rodzice, wychowawcy, nauczyciele, a największy – podmioty owego procesu. Kiedy się zaczyna? Z perspektywy dorosłych – gdy dotychczas grzeczne i rozkoszne bobo zaczyna pyskować, protestować, oszukiwać, staje się krnąbrne i nieznośnie nieposłuszne. W dodatku tak nagle zmienia się fizycznie – znikają słodkie krągłości, ręce i nogi stają się nieproporcjonalnie długie i silne, dziewczynkom rosną piersi, wciąż jeszcze zbyt małe, by dobrać odpowiedni stanik. Nie wiadomo, jak traktować te brzydkie kaczątka – już nie dzieci, jeszcze nie młodzież – zawieszone w dziwnej czasowej próżni, niepokojąco obce, sprawiające kłopoty wychowawcze dotychczas nieznane.
Pogłębione świadectwa bolesnego opuszczania i utraty arkadyjskiej krainy dzieciństwa znajdziemy w literaturze pięknej. Częściej jednak w tym jej obszarze, który dostępny jest dorosłemu odbiorcy; przypomnijmy tylko przykładowo "Zmory" Zegadłowicza, "Niebo w płomieniach" Parandowskiego, "Pannę Nikt" Tryzny. Beletrystyka skierowana do młodych czytelników traktuje temat dojrzewania dość powierzchownie i wybiórczo. Skupia się na problematyce psychospołecznego niedostosowania nastoletnich bohaterów, mówi o ich nieporozumieniach z dorosłymi, kłopotach z akceptacją w grupie rówieśniczej, nierzadko o ucieczce w nałogi bądź tzw. nieodpowiednie towarzystwo, a najczęściej z lubością analizuje zawirowania pierwszych platonicznych miłości. Sfera dojrzewania psychofizycznego natomiast objęta jest dziwną autocenzurą. Tabuizacji podlegają wszelkie jej fizjologiczne przejawy, zmiany zachodzące w ciele takie jak menstruacja, budząca się seksualność, pierwsze doznania erotyczne. Nie ma jednoznacznej i oczywistej odpowiedzi na pytanie, dlaczego pisarze jak ognia unikają wszelakich skojarzeń z cielesnością. Proponuję tymczasem przyjrzeć się jednej z niewielu powieści, które próbują zmierzyć się z tą trudną tematyką.
Książka norweskiej autorki Torill Thorstad Hauger pt. "Iselin i wilkołak" rozpoczyna się jak baśń. Albo raczej jak opowieść grozy. W górskiej, mrocznej scenerii trzynastoletni bohater napotyka dziwną postać starca, który opowiada mrożącą krew w żyłach historię o ludziach-wilkołakach. O poranku spotkanie wydaje się snem, ale zapadnie głęboko w pamięć Robina i naznaczy dalszy tor jego losu, a także posłuży jako podstawa konstrukcji świata przedstawionego, w którym swobodnie przeplatają się magia i realizm, imaginacja i doczesność, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Dla opisania gwałtownych zmian zachodzących w psychice i ciele dorastającego chłopca autorka znalazła niezwykłą formę – przedstawione one zostają jako „zarażenie wilkołactwem”. Bohater wyraźnie odczuwa swoją inność: w ciągu lata urósł tak, że ludzie go nie poznają, „twarz stała się szczuplejsza. Pyzate policzki gdzieś się podziały”; najdziwniejsze zaś są oczy – skośne, z żółtymi plamkami, wąskie, pożądliwe. Niepokój narasta każdej nocy i płynie z niemożności zapanowania nad własnym ciałem: „Gorączka. Przyśpieszony oddech. Serce bije nowym rytmem. Krew pulsuje w skroniach. Szybko, szybciej! Chcę tego! Chcę! Tego, co niebezpieczne, co zakazane, co ohydne, a takie kuszące… Usta półotwarte. Dyszą. Czerwony jęzor pokazuje się między zębami. Charkot wydobywa się z gardzieli”. Nurtujący bohatera lęk jest sygnałem przekroczenia, transgresji – wejścia w nowe obszary samopoznania, nie tylko psychiki, ale i ciała.
Chłopcem targają nieznane uczucia i znajdują one wyraz w sensualnych, zmysłowych opisach przedmiotów i zdarzeń. Kiedy spogląda na rzeźbę Amora i Psyche, to jakby po raz pierwszy zauważa miłosny uścisk, lśnienie ciał, wodę spływającą po nagich ramionach i udach i to, że „dziewczyna odchylała głowę do tyłu w niemym, radosnym uśmiechu, chłopak opasywał ramionami jej talię, próbując jednocześnie całować szyję ukochanej”. Zafascynowany odnajduje w bibliotece książkę o mitycznej parze kochanków i długo przygląda się ilustracji, przedstawiającej młodego, nagiego mężczyznę i pochylającą się nad nim dziewczynę, która miała „ciało krągłe i pulchne, piersi jak brzoskwinki”. Przypomina też sobie o własnym niedawnym spotkaniu na plaży z dwoma dziewczętami, które dla zabawy rzuciły się na niego, dotykając ledwie widocznymi piersiami. Skrępowany zaciskał oczy, by nie patrzeć na „różowe, maleńkie brodawki”, a gdy przewróciły go na plecy, „wydawało mu się, że zaraz umrze ze wstydu, bo poczuł, że to, co ukrywał pod kąpielówkami, zaczyna się powiększać”.
Sfera cielesnych, erotycznych doznań zostaje pokazana w całym skomplikowaniu i poplątanej mieszaninie emocji – przerażenia, niepokoju, zawstydzenia, ale też odczucia piękna, subtelnej zmysłowości, tęsknoty za idealną miłością. Te ostatnie urzeczywistnią się, gdy Robin spotka Iselin, dziewczynę ze swoich marzeń, królewnę z bajki, ale prawdziwą, materialną, cielesną. Iselin ma za sobą traumatyczne doświadczenie próby gwałtu, i znowu trzeba podkreślić, że to zdarzenie opisane zostało wyjątkowo szczerze i odważnie. Chłodna, aczkolwiek przejmująca narracja, skupiona na beznamiętnej relacji zdarzeń, powoduje, że historia jest dramatyczna i nie ma żadnych cech niezdrowej fascynacji przemocą albo brutalnością. Ponadto bohaterka odnajduje w sobie siłę, by przeciwstawić się napastnikowi, broniąc swojej godności i cielesnej nietykalności: „Krzyczała jak tylko mogła: – Nie dotykaj mnie, nie masz prawa!”. Iselin jest silna, prawa, dobra i świadoma siebie, dojrzalsza niż rozedrgany, skłaniający się ku złu, zagubiony Robin. Rodzące się między nimi pierwsze uczucie, rysująca się bardzo subtelnie fascynacja, również erotyczna, ma moc ocalającą bohatera. Walka z przemianą w wilkołaka zostaje wygrana.
Drugim, równoległym wątkiem, który w finale nieoczekiwanie splata się z historią Robina, jest opowieść o samotnej staruszce żyjącej wspomnieniami swojej szczęśliwej przeszłości. W jej kruchym, schorowanym ciele kryje się wciąż młoda dziewczyna, śniąca i tęskniąca do bliskości, także fizycznej, z ukochanym mężem, który zaginął na morzu. Jej marzenia są pełne ekspresji i nieskrywanej radości z bycia dotykaną, całowaną, uwielbianą. Są jak gdyby dopełnieniem i uwiarygodnieniem prawdy, którą po dramatycznych przeżyciach odkrywa Robin – że miłość daje siłę do pokonania ciemnej, groźnej strony natury człowieka, unieważnia upływ czasu oraz że wielka, piękna i czysta miłość spełnia się nie tylko w idealnej komunii dusz, ale także w zachwycie nad urodą ciała, w pożądaniu i pragnieniu intymnych relacji.
Fizyczne, erotyczne i seksualne dojrzewanie dzieci sprawia dorosłym przykrość, która objawia się skrępowaniem i zawstydzeniem, brakiem umiejętności rozmowy, ściślej – brakiem odpowiedniego języka. Powieść Hauger wykracza poza te obyczajowe, kulturowe obiekcje, łamie tabu, znajduje formę dla szczerego mówienia o wszystkich problemach towarzyszących dojrzewaniu. Słowa kluczowe, najlepiej opisujące jej charakter, to: odwaga i delikatność, realizm i oniryczność, soczystość i wrażliwość, nowatorskie wykorzystanie tradycji baśniowej w powieści psychologicznej. O tym, że jej czytanie jest przyjemnością, decyduje również świetny polski przekład Anny Marciniakówny. Wszystko to sprawia, że książka norweskiej pisarki zasługuje na trwałą pozycję w kanonie lektur młodzieżowych.
Torill Thorstad Hauger, Iselin i wilkołak, tłum. Anna Marciniakówna, Novus Orbis, Gdańsk 1995.
« wróć na stronę listy artykułów