Ostatnio dodane

Bolonia otwarta na ilustratorów

Piątek, 3 lutego 2012

Wszystkie koty są szare

Środa, 1 lutego 2012

Moje miejsce jest tutaj...

Piątek, 20 stycznia 2012

Miewam bardzo dziwne sny

Czwartek, 12 stycznia 2012

Dwa księżyce, w tym jeden czerwony

Czwartek, 5 stycznia 2012

 

Ostatnio komentowane

Bolonia otwarta na ilustratorów

Piątek, 3 lutego 2012

Perły w sieci, czyli co można wyłowić, buszując po internecie

Piątek, 9 października 2009

Komiksy, pistolety, Dustin Hoffman tu i tam...

Środa, 7 grudnia 2011

Zaczarowane winyle

Wtorek, 29 listopada 2011

Czy to koniec strofującej dzieci Mary Poppins?

Środa, 14 września 2011

Wpływ literatury na rozwój empatii i postaw prospołecznych u młodego czytelnika

Środa, 19 maja 2010

Aneta Bohaczewska-Petryna, Wpływ literatury na rozwój empatii i postaw prospołecznych u młodego czytelnika, [w:] "Ryms" nr 9, wiosna 2010, s. 13-15.

Mój starszy syn, sześciolatek zaskoczył mnie tym, że dwukrotnie przerwał czytanie "Madiki z Czerwcowego Wzgórza" Astrid Lindgren w tym samym momencie. Granicą był rozdział opowiadający o tym, jak Madika spadła z dachu swojego domu. Syn absolutnie nie chciał czytać dalej. Zapytany o przyczynę – odpowiedział, że boi się, iż dziewczynka może cierpieć (o tym, że nie umiera, wie z filmu, który obejrzeliśmy wcześniej). Po kilku tygodniach, gdy już najwyraźniej przepracował w myślach swoje emocje, stwierdził, że chce czytać dalej.

Przypomniałam sobie, że od pewnego czasu syn bardzo się niepokoi o losy dzieci – pyta, czy umierają na wojnie, czy śmiertelnie chorują. Jakiś czas temu zaczął przeglądać swój zbiór baśni. Od pół roku potrafi czytać, więc podczytuje sobie fragmenty. Przyszedł do mnie zafrapowany tym, że w baśni o szczurołapie bohater doprowadził do śmierci grupy dzieci. Wstrząsnęła nim także śmierć dziewczynki z zapałkami. Dlaczego giną dzieci? – pyta. W "Opowieści o Despero" Kate DiCamillo jest fragment, gdy szczur Botticelli tłumaczy szczurowi Roscuro, że sensem życia jest zadawanie cierpienia ludziom znajdującym się w lochu. Syn wzburzony stwierdził, że nie podoba mu się ta rozmowa. „Powiedziałbym Roscuro, że sensem życia jest, jest... samo życie, żeby żyć do końca świata. Zadawanie cierpienia – to tak jakby się samemu było w lochu i ktoś zadawał nam cierpienie”.

Te wszystkie rozmowy spowodowały, że zaczęłam się zastanawiać nad rozwojem empatii u dzieci. Nad umiejętnością wczuwania się w stany innych i mechanizmami utożsamiania się z bohaterem. I, co bardzo ważne, nad tym, czy takie empatyczne zachowania w stosunku do bohaterów literackich przekładają się z czasem na rozwój rzeczywistych postaw prospołecznych.

Jakiś czas temu na mojej półce z literaturą fachową stanęła książka "Empatia i rozwój moralny", publikacja Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego będąca podsumowaniem kilkudziesięciu lat badań psychologów społecznych nad rozwojem moralnym człowieka. Praca ta okazała się kopalnią informacji na temat interesujących mnie zagadnień związanych z rozwojem emocjonalnym dziecka. Autor, Martin L. Hoffman, dowodzi, „że istoty ludzkie są ukształtowane w taki sposób, że mogą bezwiednie i silnie doświadczać emocji innych ludzi, przez co ich cierpienie często jest uzależnione nie od własnych bolesnych doświadczeń, lecz od bólu doświadczanego przez innych”. Badacz ten zajmuje się empatią przede wszystkim jako reakcją na cierpienie innych osób, co wydaje mi się bardzo interesujące w kontekście opisanych przeze mnie na wstępie rozmów z synem o jego reakcjach na sytuację bohaterów literackich.

Chcę tu przedstawić kilka ważnych faktów na temat tego, za pomocą jakich mechanizmów pojawiają się w określonej sytuacji zachowania empatyczne i jak kształtują się w rozwoju człowieka.

Hoffmann określa empatię jako „reakcję afektywną bardziej odpowiadającą sytuacji innej osoby niż własnej” (s. 14). Warunkiem zaistnienia tej reakcji jest zaangażowanie pewnych procesów (mechanizmów) psychicznych. Opiszę krótko każdy z nich.

Mimikra. Polega na tym, że automatycznie naśladujemy objawy emocji otaczających nas ludzi – ich mimikę, sposób mówienia, układ ciała. Mózg tymczasem odczytuje te zachowania jako wyraz przeżywanych emocji i emocje te, na zasadzie sprzężenia zwrotnego, rzeczywiście się u obserwatorów pojawiają.

Klasyczne warunkowanie. Pojawia się, gdy obserwujemy na przykład cierpiącą osobę, a jednocześnie – niezależnie od jej sytuacji – sami z jakiegoś powodu cierpimy. W przyszłości cierpienie innej osoby może stać się bodźcem warunkowym do odczuwania przez nas cierpienia.

Kojarzenie bezpośrednie. Występuje gdy jakieś uczucie, którego doświadczaliśmy wcześniej, zostaje przywołane na skutek obserwowania oznak tego uczucia u innej osoby. Przeżycia innych osób przypominają nam jakieś ważne pod względem emocjonalnym wydarzenia z naszej przeszłości.

Kojarzenie pośrednie. Mamy z nim do czynienia, gdy emocje innej osoby są komunikowane za pośrednictwem języka. Komunikat ten może zawierać informację o uczuciach drugiego człowieka lub/i opis tego, co mu się przytrafiło. Odbiorca kojarzy ten komunikat z wydarzeniami bądź uczuciami z własnej przeszłości.

Przyjmowanie ról. Obserwator stawia się na miejscu innej osoby i wyobraża sobie, jak czułby się na jej miejscu. Korzysta z własnych wspomnień dotyczących chwil, gdy przytrafiały mu się podobne sytuacje, lub tylko z wiedzy na temat obserwowanej osoby oraz z wiedzy na temat tego, jak w podobnych warunkach czuje się większość ludzi.

Występowanie pierwszych trzech mechanizmów jest uzależnione od bezpośredniego kontaktu z osobą cierpiącą, od obserwacji jej uczuć lub sytuacji. Hoffmann dowodzi jednak, że aby poczuć empatyczne cierpienie, wystarczy tylko wyobrażać sobie sytuację ofiar, czytać o nich lub dyskutować. Wówczas uczucie empatii pojawia się za sprawą dwóch pozostałych mechanizmów, czyli kojarzenia pośredniego oraz przyjmowania ról. Można więc założyć, że te dwa mechanizmy pojawiają się podczas czytania książki, gdy brak jest bezpośredniego kontaktu z osobą, a naszej percepcji dostępny jest tylko opis przeżyć bohatera oraz, ewentualnie, emocji, które im towarzyszą. Z drugiej strony mechanizm przyjmowania ról wiąże się także z posiadaniem przez nas wiedzy o tym, jakie emocje najczęściej wiążą się z określoną sytuacją. Im bogatsze nasze doświadczenia, tym ta wiedza większa. Niemożliwe są osobiste przeżycie albo obserwacja niektórych sytuacji. Czytanie można uznać za jeden ze sposobów zwiększania zasobów wiedzy na ten temat.

Jaki wpływ ma rozwijanie u dziecka uczuć empatycznych na jego zachowania w przyszłości? Otóż wyniki badań przytaczanych przez Hoffmanna dowodzą, że im wyższy poziom empatii, tym większa gotowość do rzeczywistego pomagania innym ludziom, zwłaszcza cierpiącym. Dodatkowo badania wykazały, że empatia zmniejsza także agresję i potrzebę manipulowania innymi. U osób z wysokim poziomem empatii na skutek – zamierzonego lub niezamierzonego – skrzywdzenia innej osoby częściej pojawia się potrzeba przeproszenia i rekompensaty. Moralność, której podwaliną jest empatia, to podstawa zachowań prospołecznych oraz kierowania się zasadą wzajemności i sprawiedliwości. Hoffmann podkreśla, że „ogromne znaczenie mają socjalizacja i edukacja moralna oparta na empatii” (s. 31). Proponuje, żeby rodzice, którzy sami powinni być dla swoich dzieci wzorem zachowań, pozwalali im również na przeżywanie różnorodnych emocji (także na przykład empatycznego gniewu jako reakcji na krzywdę innej osoby) oraz wykorzystywali „skłonność dziecka do angażowania się w zabawy polegające na przyjmowaniu ról, proponując scenariusze zabaw, które dostarczają dziecku okazji do odczuwania emocji niewystępujących w jego codziennym życiu, w tym empatycznych reakcji na cierpienie innych osób” (s. 31).

Hoffmann uważa, że kształtowanie się empatii jest u człowieka bezpośrednio związane z jego rozwojem społeczno-poznawczym, zwłaszcza z rozwojem pojęcia Ja i pojęcia inny. W różnych okresach rozwoju społeczno-poznawczego dominują różne (opisane wcześniej) mechanizmy wzbudzania empatii. Dziecko przechodzi przez następujące etapy: „niejasne lub mylące rozróżniania „Ja-inny, świadomość Ja i innych jako niezależnych bytów fizycznych, świadomość Ja i  innych jako mających niezależne stany wewnętrzne oraz świadomość Ja i innych jako mających własne, jednostkowe historie, tożsamości i życie, wykraczające poza aktualną sytuację” (s. 67). Już u noworodka można zaobserwować pierwsze objawy współodczuwania: tak zwany płacz reaktywny – odpowiedź na płacz innego dziecka. Już na początku drugiego roku życia dzieci próbują nieść pomoc potrzebującym. Robią to jednak najczęściej nieskutecznie, ze względu na to, że nie mają wglądu w wewnętrzny stan innej osoby i stosują sposoby, które pomagają im samym. Kilkanaście miesięcy później dziecko potrafi już wyciągnąć wniosek z nieskuteczności swojego działania i skorygować je zgodnie z potrzebą osoby, której chce pomóc. Na następnym etapie dziecko jest w stanie przyjąć rolę innej osoby, wczuwając się w jej sytuację.

Przytoczone przez Hoffmanna badania wskazują, że rozwój uczuć prospołecznych przebiega dość szybko (choć, być może, nie są one w pełni dojrzałe). Wydaje się więc, że warto wykorzystywać pierwsze zainteresowanie dziecka książką i wybierać dla niego także emocjonujące teksty, w których odnajdzie proste historie podobne do sytuacji z jego życia, w których małych bohaterów spotykają przygody wzbudzające smutek, obawę lub rozczarowanie. Obserwacja znanych mi dzieci pozwala na stwierdzenie, że dość szybko zaczynają one odzwierciedlać mimikę bohaterów ilustracji, prostymi słowami i gestami komentować stany emocjonalne postaci, wielokrotnie wracają do książek wzbudzających największe emocje. Z wiekiem reakcje stają się coraz bardziej dojrzałe – dzieci reagują na coraz subtelniejsze lub złożone emocje i wyciągają coraz bardziej rozbudowane wnioski. Ważne, aby rodzic te reakcje dostrzegał, rozmawiał na ich temat, wyjaśniał nieporozumienia i odpowiadał na rodzące się pytania. Rozwój społeczny polega także na umiejętności dostrzegania związków przyczynowo-skutkowych. Dziecko nie zawsze jest w stanie zrozumieć, dlaczego pojawia się u bohatera jakieś uczucie, a bez zrozumienia przyczyn emocji niemożliwe jest według Hoffmanna przeżywanie pełnej empatii wobec innej osoby. Jak wspomniałam, różnorodność przygód bohaterów książkowych według mnie wzbogaca naszą wiedzę o przyczynach pojawiania się pewnych uczuć (o ile książka jest napisana z poszanowaniem prawd psychologicznych).

Hoffmann podaje, że w pewnym momencie dzieci zaczynają także dostrzegać, iż niektóre emocje pojawiają się nie tylko na skutek konkretnego wydarzenia, ale z powodu pewnej sytuacji życiowej – w związku z losem określonego człowieka. To jest właśnie ostatni etap rozwoju pojęć Ja oraz inny – moment, gdy dzieci zaczynają dostrzegać „innych jako charakteryzujące się ciągłością osoby, mające własną tożsamość i historię”. Wraz ze zdolnością dostrzegania tożsamości społecznej innych dzieci nabywają umiejętność rozumienia całych grup ludzi, także z różnych przyczyn pokrzywdzonych. Pojawia się empatia jako reakcja na zły los osoby należącej do jakiejś grupy, która znajduje się w złym położeniu. Dzieci niekoniecznie mają możliwość kontaktu z różnymi grupami osób i właśnie ze względu na to, według mnie, książka jest cenną pomocą. (Tu warto wspomnieć, że do dziewiątego, dziesiątego roku życia dzieci, mimo dostrzegania ogólnie złej sytuacji innej osoby, reagują bardziej na jej obecne zachowania, jeśli więc na przykład głodujące na co dzień dziecko wesoło się bawi – młody obserwator zareaguje, biorąc pod uwagę raczej wesołość niż ogólnie smutny los ofiary).

Okazuje się jednak, że w rozwoju moralnym powinny istnieć aspekt emocjonalny (empatia) oraz poznawczy (zasady). Empatia ma bowiem kilka ograniczeń, z których najważniejszym jest nadmierne pobudzenie empatyczne – bardzo intensywne oznaki cierpienia mogą wywołać u obserwatora tak wysoki poziom empatycznych emocji, że skupi się on na cierpieniu swoim, nie ofiary. Inne ograniczenia to większa skłonność do odczuwania empatii wobec członków własnej rodziny lub innych grup społecznych, z którymi się identyfikujemy, oraz zniekształcenie reakcji na rzecz osób bezpośrednio obecnych. Ograniczenia empatii pojawiają się rzadziej, gdy zostaje ona osadzona w głęboko zakorzenionych zasadach moralnych. Jednocześnie gdy abstrakcyjne zasady łączą się z empatią, zyskują wymiar afektywny, motywujący do działania. Uniwersalne zasady moralne to w społeczeństwie zachodnim głównie troska, czyli zainteresowanie dobrostanem innych, i (lub) sprawiedliwość (równowaga między wkładem jednostki a tym, co otrzymuje). Hoffmann podkreśla, że aby u dziecka wystąpiła internalizacja moralna, czyli kierowanie się zasadami moralnymi bez istnienia zewnętrznych sankcji, konieczna jest wczesna socjalizacja dziecka w domu. Istotną rolę przypisuje także placówkom oświatowym. W sytuacji gdy dziecko krzywdzi inną osobę w jakikolwiek sposób (bije, przezywa, odbiera zabawkę), opiekunowie stosują różne metody wychowawcze, których skutkiem może być uznanie przez dziecko za własne uniwersalnych zasad moralnych. Najskuteczniejsza metoda według Hoffmanna to „indukcja, w której rodzice podkreślają punkt widzenia drugiej strony, wskazują na cierpienia innych oraz akcentują fakt, że zostały one spowodowane działaniami dziecka. Rodzice i wychowawcy powinni być oczywiście dla dziecka wzorcem zachowań. Hoffmann podkeśla także, że duży wpływ mają na dziecko media, filmy i książki.

Według mnie dobór odpowiednich lektur może być świetnym sposobem na ugruntowanie zasad moralnych w dziecku. Poprzez pokazywanie dzieciom bohaterów prezentujących zachowania zgodne lub niezgodne z naszym systemem wartości, rozmawianie na temat motywów, zachowań i ich skutków podkreślamy bowiem, co jest dla nas ważne i czym warto się kierować. Nie chcę tu odradzać czytania dzieciom historii o mniej moralnie rozwiniętych bohaterach typu "Koszmarny Karolek". Wręcz przeciwnie – dzieci, których system wartości oparty jest na zasadach poszanowania drugiego człowieka, mogą się świetnie przy lekturze "Koszmarnego Karolka" bawić, wiedząc jednocześnie, że naśladowanie go nie jest dobrym pomysłem.

Wiele z omawianych przeze mnie wniosków z badań można uznać za banalne i dające się wysnuć dzięki zdrowemu rozsądkowi. Z jakiegoś jednak powodu ta wiedza niedostępna jest niektórym rodzicom. Wielu z nich chroni swoje dzieci przed smutnymi aspektami życia w imię szczęśliwego dzieciństwa. Widać tendencję do karmienia dziecka tylko szczęśliwymi historiami, pozbawianie go możliwości przeżywania różnorodnych, trudnych emocji. Często także nawet ci rodzice, którzy dopuszczają możliwość martwienia się, strachu lub rozczarowania, nie widzą konieczności rozmawiania z dziećmi o ich uczuciach bądź bagatelizują te uczucia albo je negują. Jest olbrzymia grupa dzieci spędzających czas głównie na graniu w gry komputerowe, których ważnym motywem jest przemoc. Nie jestem zagorzałą przeciwniczką takich zabaw, ale należy zwrócić uwagę, że ich istotnym elementem jest identyfikacja gracza z bohaterem, który wyrządza krzywdę innym bez możliwości analizy uczuć drugiej strony. W tej sytuacji emocje ograniczone zostają do rozczarowania lub wściekłości z powodu niemożności pokonania wroga. Czy można je nazwać empatycznymi? Wątpię.

Biorąc pod uwagę powyższe rozważania rozwój polskiego rynku księgarskiego dla dzieci powinien cieszyć rodziców. Wydawane są książki na trudne tematy, ukazujące bohaterów w sytuacjach wzbudzających gorące emocje, z którymi młody czytelnik może się zmierzyć, nauczyć się je przeżywać, dowiedzieć się skąd się biorą. Do tej pory trudne tematy zarezerwowane były raczej dla starszych dzieci. Od niedawna mogą się z nimi zmierzyć także przedszkolaki, a nawet młodsze dzieci. Od rodziców tylko zależy, czy im na to pozwolą.

« wróć na stronę listy artykułów

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Cyferki
  • Poradniki
  • rzecz o tym, jak paw wpadł w staw - Wilkoń - Wolny-Hamkało
  • prywatnik
  • moj dom
  • prywatnik
  • Lądowanie rinowirusów - przeziębienie. Wojciech Feleszko
  • ryms laureatem konkursu papierowy ekran
  • psie życie
  • Książki dla dzieci
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Ryms na Facebook
  • O małym krecie - Wolf Erlbruch