"Król i król"
Linda de Haan
ilustr. Stern Nijland
przeł. Sławomir Paszkiet
Wydawnictwo AdPublik, 2010
Holenderska bajka dla dzieci o tym, jak królewicz szukał żony, a znalazł męża. Wydawnictwo AdPublik konsekwentnie oswaja nas z tematem dotąd tabu. Po książce "Z Tango jest nas troje" ukazała się bajka "Król i król". Mogli ją już przeczytać mali czytelnicy z innych krajów, bo została przetłumaczona na wiele języków. Jak informuje wydawca: "Była bestsellerem m.in. w Stanach Zjednoczonych, gdzie próbowano ją wycofać z bibliotek szkolnych. Książka wzbudziła wiele dyskusji na temat tolerancji i różnorodności".
Historia miłości dwóch królewiczów jest napisana raz, że bardzo przystępnym dla małych czytelników językiem, dwa - jest dowcipna, trzy - jest świetnie zilustrowana. Nie znajdziecie tu żadnych kontrowersyjnych opisów. Bajka zaczyna się jak prawdziwa bajka, choć dzieje się w czasach nam współczesnych: "Na szczycie pewnej góry mieszkali królowa z królewiczem i nadworny kot". O królu nie wiemy nic, być może królowa jest wdową, na pewno przynajmniej raz się rozwiodła. Królowa jest już starszą panią i trochę zmęczyło ją rządzenie, więc myśli o emeryturze. Czas na ożenek królewicza. Co z tego, skoro nie podoba się mu żadna z królewien, potencjalnych kandydatek. Serce królewicza żywiej zabije na widok brata jednej z panien. I jak to w bajkach bywa - cała historia zakończy się ślubem. "Odtąd książęta kroczyli przez życie jako król i król". I oczywiście wszyscy żyli długo i szczęśliwie:)
Prawda, że sensacji nie ma? Jest fajna, dowcipnie i delikatnie opowiedziana historia o homoseksualnej miłości. Kto chce - niech czyta i ogląda. Bez cenzury.
(E.S.)
link